czwartek, 8 września 2016

Ala rysuje :)

Taka sytuacja!



wtorek, 6 września 2016

Mama ma dość!

Miałam strasznie ciężki dzień. Jestem zmęczona jak koń po westernie. Niestety dzieci nie uznają zmęczenia. Przecież mama się nigdy nie męczy, zawsze jest w dobrym humorze i na wszystko pozwala... chyba, że... nie pozwala.



- Mamo jestem chora! Wiesz na co? Na smutkoze!
- Jak to? Dlaczego jesteś chora na smutkoze?
- Bo mnie zasmuciłaś! Nie chciałaś mi dać tego co chciałam!

(tego co chciałam oznaczało drinka z colą i lodem o 21.00)

- No skoro cię tak zasmucam, to może ja sobie pójdę gdzieś... 
- Nie możesz! Kto obiad ugotuje!!??

I pozamiatane... ehhh... mamy mają ciężko w życiu! ;)

sobota, 27 sierpnia 2016

Mama na podsłuchu

Siedzi sobie człowiek spokojnie w łazience, nie wadząc nikomu, oddając się popołudniowym relaksom...
Czasem sobie kichnie, czasem prychnie...

Aż tu nagle!!!!
Otwierają się drzwi, a w nich staje wzburzony naczelny agent CBA, pierwsze gumowe ucho naszego domu Alicja vel Starsza siostra i oświadcza grożąc poważnie palcem prawej ręki:


- MAMO! Jak się prutnie to trzeba przeprosić!


Mama niechybie oblewając się rumieńcem pyta nieco zgaszona:

- Nawet jak się to zrobi w samotności i po cichu..?

- No chyba, że nie masz manierów!

No i co miałam niby zrobić?!
Przeprosiłam rzecz jasna, trzeba przecież dziecku dobry przykład dawać!

Ps. Nie ma spokoju w tym domu! W łazience agenci CBA, w kiblu naczelni podglądacze awanturujący się gdy drzwi do klopa są zamknięte na klamkę (Olka!).

Wychodzi na to, że gdy jest się mamą powiedzenie "sam na sam" nabiera nowego znaczenia! :)

czwartek, 11 sierpnia 2016

Karma dla dzidziusiów (!)



Dziś zostałam rozbawiona takim oto pytaniem:

- Mamooo, masz jeszcze tą karmę dla dzidziusiów? Bo Ola już wszystko zjadła...

Chodziło o ryż preparowany, który czasami wysypuję Oli na tackę gdy chcę żeby się czymś przez chwilkę zajęła sama.

poniedziałek, 25 lipca 2016

Pierwszy ząb :)




No i wypadł nam pierwszy ząb. Ala rano wstaje podekscytowana:

- Mamo była wróżka zębuszka zabrała zęba i zostawiła mi 2 zł teraz będę mogła sobie kupić picie o takim smaku o jakim będę chciała!

Chyba muszę się od niej nauczyć cieszyć z drobnych rzeczy ;)

wtorek, 21 czerwca 2016

GOTUJEMY: Leśny Mech, czyli uczymy się lubić szpinak

Ala nie lubi szpinaku. Właściwie to nie lubi zielonego koloru i warzyw w tym kolorze, no.. przynajmniej niektórych. Jednym z takich warzyw, których nie może znieść na talerzu jest szpinak. Wiele razy próbowałam ją namówić, by chociaż spróbowała, ale nie dało rady. Wymyśliłam więc, że zrobię ciasto ze szpinakiem i może w ten sposób Ala polubi szpinak. Ciasto nazywa się LEŚNY MECH, a przepis znalazłam na stronie KOTLET TV.

Leśny Mech


Składniki na ciasto:

400 g mrożonego szpinaku
4 jajka
1/2 szklanki cukru (może być ciut więcej)
1 szklanka oleju
1 szklanka mąki pszennej
1 szklanka mąki ziemniaczanej (może być tylko pszenna jak wolicie)
1 łyżeczka proszku do pieczenia
1 łyżeczka cukru z wanilią
skórka suszona lub otarta z całej cytryny

Całe jajka ubijamy z cukrem, dodajemy olej i miksujemy na gładką masę. Następnie dodajemy pozostałe składniki i dokładnie mieszamy.
Wylewamy do tortownicy i wstawiamy do piekarnika na 30 minut temperatura 180 stopni (w przepisie jest 45, ale moje po pół godziny było już gotowe - ja mam elektryczny piekarnik).





Gdy ciasto ostygnie przekrajmy na pół i wycinamy ze środka trochę ciasta, tyle by wystarczyło na ozdobienie torciku :)

Składniki na masę:

500 ml schłodzonej śmietany kremówki
opakowanie serka mascarpone
6 łyżek cukru

Ubijamy śmietankę, dodajemy serek mascarpone i cukier.

Ozdabiamy ciasto i gotowe!




Znów dziecinnie prosto no i można zaangażować dziecko do pomagania :)
Nasz torcik wyszedł taki jak widać na zdjęciach, posypałyśmy go po wierzchu czerwonymi kuleczkami. W oryginalnym przepisie było, by ozdobić kulkami z granatu, ale nie mogłyśmy nigdzie kupić. Gdy torcik postoi kilka godzin w lodówce te czerwone kuleczki roztopią się i wyglądają naprawdę świetnie! Jak prawdziwy leśny mech usłany czerwonymi kwiatuszkami! :)

MNIAM!

Ps. No i komentarz Alusi po zjedzeniu kawałka tortu: Wiesz co mamo, jednak dobry jest ten szpinak, chyba zacznę go jeść! 
A trzeba przyznać, że dzięki szpinakowi to ciasto wygląda tak zjawiskowo, a wcale nie czuć jego smaku w torcie :)

czwartek, 9 czerwca 2016

GOTUJEMY: Placki amarantusowe w dwóch smakach

Lubicie amarantus? Jeśli nie to zaraz polubicie! Spróbujcie tylko moich placków w dwóch wersjach. Odkryłam je zupełnym przypadkiem, bo raz zdarzyło mi się ugotować za dużo amarantusa i nie wiedziałam już co mam z nim zrobić, więc... wymyśliłam placki, które podbiły serca Ali, Oli i mojego męża. Jak je zrobić?


Placki amarantusowe o smaku pizzy



szklanka ugotowanego amarantusa
1 jajko
pół szklanki mąki
szczypta proszku do pieczenia
przyprawy - u mnie było oregano, bazylia, tymianek, kminek, sól, pieprz
łyżka koncentratu pomidorowego
cebulka czerwona
suszone pomidory
1/5 papryki czerwonej
3 łyżki tartego sera
można dodać też np. szynkę lub inne ulubione dodatki

Wszystkie składniki dokładnie wymieszać, smażyć z obu stron, podawać z ketchupem, smakują wyśmienicie zarówno na ciepło jak i na zimno.

Placki amarantusowe na słodko




szklanka ugotowanego amarantusa
1 jajko
pół szklanki mąki
szczypta proszku do pieczenia
banan rozgnieciony widelcem
pół jabłka startego na tarce ze skórką!
2 łyżeczki cukru
pół łyżeczki cynamonu

Wszystko dokładnie razem wymieszać, smażyć na rumiano :)

SMACZNEGO!

czwartek, 26 maja 2016

Dzień Matki

Takim oto pięknym malowidłem zostałam dziś obudzona:


A po śniadaniu Aluś wyciągnęła z szafy moje buty i stwierdziła, że chce być jak mama :)




poniedziałek, 23 maja 2016

GOTUJEMY: Leśny mech, czyli uczymy się lubić szpinak

Ala nie lubi szpinaku. Właściwie to nie lubi zielonego koloru i warzyw w tym kolorze, no.. przynajmniej niektórych. Jednym z takich warzyw, których nie może znieść na talerzu jest szpinak. Wiele razy próbowałam ją namówić, by chociaż spróbowała, ale nie dało rady. Wymyśliłam więc, że zrobię ciasto ze szpinakiem i może w ten sposób Ala polubi szpinak. Ciasto nazywa się LEŚNY MECH, a przepis znalazłam na stronie KOTLET TV.

Leśny Mech


Składniki na ciasto:

400 g mrożonego szpinaku
4 jajka
1/2 szklanki cukru (może być ciut więcej)
1 szklanka oleju
1 szklanka mąki pszennej
1 szklanka mąki ziemniaczanej (może być tylko pszenna jak wolicie)
1 łyżeczka proszku do pieczenia
1 łyżeczka cukru z wanilią
skórka suszona lub otarta z całej cytryny

Całe jajka ubijamy z cukrem, dodajemy olej i miksujemy na gładką masę. Następnie dodajemy pozostałe składniki i dokładnie mieszamy.
Wylewamy do tortownicy i wstawiamy do piekarnika na 30 minut temperatura 180 stopni (w przepisie jest 45, ale moje po pół godziny było już gotowe - ja mam elektryczny piekarnik).





Gdy ciasto ostygnie przekrajmy na pół i wycinamy ze środka trochę ciasta, tyle by wystarczyło na ozdobienie torciku :)

Składniki na masę:

500 ml schłodzonej śmietany kremówki
opakowanie serka mascarpone
6 łyżek cukru

Ubijamy śmietankę, dodajemy serek mascarpone i cukier.

Ozdabiamy ciasto i gotowe!




Znów dziecinnie prosto no i można zaangażować dziecko do pomagania :)
Nasz torcik wyszedł taki jak widać na zdjęciach, posypałyśmy go po wierzchu czerwonymi kuleczkami. W oryginalnym przepisie było, by ozdobić kulkami z granatu, ale nie mogłyśmy nigdzie kupić. Gdy torcik postoi kilka godzin w lodówce te czerwone kuleczki roztopią się i wyglądają naprawdę świetnie! Jak prawdziwy leśny mech usłany czerwonymi kwiatuszkami! :)

MNIAM!

Ps. No i komentarz Alusi po zjedzeniu kawałka tortu: Wiesz co mamo, jednak dobry jest ten szpinak, chyba zacznę go jeść! 
A trzeba przyznać, że dzięki szpinakowi to ciasto wygląda tak zjawiskowo, a wcale nie czuć jego smaku w torcie :)

sobota, 21 maja 2016

GOTUJEMY: Kokardki z cukinią i boczkiem w sosie serowo-śmietanowym

Wy też lubicie makaron? Ala uwielbia! Nawet na sucho :) 
Gdy nie widzę (lub gdy jej się tylko tak wydaje, że nie widzę, hehe) podjada po cichutku udając, że tego nie robi. 
Ala - jak chyba każde dziecko w jej wieku uwielbia makaron z serem, z dżemem, z truskawkami... byle - jak twierdzi - nie na "słono". Niestety jak dla mnie makaron na słodko, to żaden obiad, to co najwyżej deser. Dlatego wymyśliłam ten przepis specjalnie dla niej. Minimalna ilość mięsa, ser.. spróbujcie! Makaron w tym wydaniu jest pyyyszyyy :)

Kokardki z cukinią i boczkiem w sosie serowo-śmietanowym



Składniki na sos dla 4 osób:

3 plastry boczku
pół małej cukinii
mały kubeczek śmietanki (najlepiej słodkiej)
garść mozzarelli
ulubione zioła

Boczek kroimy w drobniutką kosteczkę, podsmażamy. To samo robimy z cukinią i dorzucamy do zrumienionego boczku. Po chwili wlewamy śmietanę, dosypujemy ser (ja dodaję ten z Biedry krojony w kosteczkę), zioła i gotowe! :)
Popatrzcie na zdjęcia :)






SMACZNEGO!
 

Ala i Ola Template by Ipietoon Cute Blog Design